LIST #3 – DZIAŁAJ Z SERCA!

Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego robisz to co robisz, dlaczego stawiasz sobie takie, a nie inne cele, co Cię motywuje.


Na przykład pisanie listów do Ciebie na moim blogu, jest pragnieniem mojego serca i nie jest ważne wtedy, że dom wygląda jakby przeszło tornado, że nie zjadłam jeszcze śniadania, nie załatwiłam kilku spraw. Siadam, zanurzam się w słowach i piszę, a moja dusza się raduje, bo jest to coś tak na sto procent zgodne ze mną, zgodne z moim powołaniem. Pisałam także nieraz „do szuflady” tylko i wyłącznie dla siebie, a moja dusza również wtedy doznawała uniesienia, a ja byłam zanurzona we flow – w przepływie.


Ty możesz być zupełnie inny i nie cierpieć pisania, może za to kochasz liczyć, może kochasz, malować, wychowywać dzieci, albo piec lukrowane ciasteczka.


Skąd biorą się nasze decyzje i nasze działania:

  • Mogą płynąć z ego, ale ja widzę to tak, że płynie to wtedy z jakiegoś naszego braku, kompleksów – chcesz się poczuć ważny, chcesz sobie lub innym coś udowodnić, chcesz być „kimś” , chcesz coś znaczyć w tym świecie, chcesz żeby cię w końcu podziwiano i doceniono.
  • Często płynie to z braku dostatecznej miłości i akceptacji, którą otrzymaliśmy jako dzieci. Teraz chcemy być kimś, komu świat zewnętrzny pokaże jak bardzo go kocha. Taki syndrom Marlin Monroe. Motywacją, oczywiście podświadomą, jest chęć „zdobycia” miłości, akceptacji i podziwu z zewnątrz, co oczywiście nawet jeśli następuje to to karmi człowieka na krótko.
  • Czasami działamy też z lęku, jesteśmy tak „wystrachani” szefem, toksycznym rodzicem czy mężem, albo po prostu życiem, że działamy w trybie spełniania oczekiwań innych, aby uniknąć nieprzyjemności, bólu związanego z czyimś niezadowoleniem. Czasami boimy się braku pieniędzy, niedostatku i to nas stopuje przed zmianą pracy, boimy się wyjść w nieznane ze strefy komfortu, na zasadzie, że „lepszy wróbel w garści niż kanarek da dachu”.
  • Czasami działamy od lat nawykowo, jakby w trybie automatycznego pilota, powtarzając bezrefleksyjnie schemat dnia, sposób spędzania wolnego czasu, spędzając czas z tymi samymi ludźmi, nie zastanawiając się czy to nam służy, czy może warto byłoby coś zmienić.
  • Kolejnym czynnikiem są oczekiwania społeczne, a nawet presja społeczna. Na przykład takie typowe jak uczestnictwo w praktykach religijnych, oczekiwanie posiadania rodziny i dzieci, posiadania „dobrego” wykształcenia i „porządnej” pracy. Kiedy nie wypełniamy oczekiwanych od nas ról, nie raz czujemy jakiś dyskomfort, a nawet poczucie winy. Wiemy gdzieś w głębi serca, że to nie jest nasze, że to nie nasza ścieżka, a jednak nie chcemy odstawać od „stada”, idziemy za nim zagłuszając cichutki głos w sobie.


Ja, kiedy przeanalizowałam moje życie to wiele z decyzji i późniejszych działań które podjęłam kompletnie nie wynikało z mojego serca, z mojej duszy i często były wbrew mojej intuicji. Wybór studiów prawniczych, niektóre moje prace, sposób leczenia, a nawet sposób spędzania wolnego czasu. Może masz też takie przekonania, że „takie jest życie” , a kierowanie się sercem to jakaś fanaberia i nie ma nic wspólnego z realiami. Jest taka piękna książka pod znamiennym tytułem „Umrzeć być stać się sobą”. Autorka Anita Morjani opisuje swoje zdarzenie z pogranicza życia i śmierci, kiedy to umierała na raka, zdała sobie sprawę, że całe życie nie odważyła się być sobą, a żyła cały czas w jakimś potężnym lęku (głównie przed rakiem zresztą). Kiedy będąc już de facto jedną nogą po drugiej stronie zrozumiała, że nie działała z poziomu miłości, a z poziomu lęku i nie odważyła się do tej pory żyć swoim własnym życiem, w sposób niewytłumaczalny dla lekarzy powróciła do zdrowia i dziś dzieli się swoim przesłaniem już od wielu lat.

Jeżeli działamy zgodnie z sobą to życie staje się znacznie lżejsze. Owszem jest jakaś konkretna praca do wykonania, trzeba nieraz zakasać rękawy, trzeba wyjść ze strefy komfortu, lecz radość i satysfakcja z Twojego działania karmią cię i uskrzydlają, a Ty stajesz się kreatywną pełną pasji osobą. Kiedy postanawiasz iść za głosem serca, słuchać zawsze siebie, podszeptów Twojej duszy i serca mogę Ci na start zaproponować moje motto, które towarzyszyło mi kiedy sama podjęłam tą nieodwołalną decyzję, a brzmi ono „Pozwól się innym sobą rozczarować”. Bo tak to jest, że jeżeli ktoś zna Cię 20, 30, 40 lat i Ty teraz „odwiniesz numer”, powiesz, że zmieniasz pracę, szykujesz się na miesięczny wyjazd trekkingowy, chcesz otworzyć fundację lub po prostu mówisz „dość tego” i chcesz żyć inaczej, choć jeszcze do końca nie wiesz jak, ale to jak jest uwiera Cię jak ciasny gorset, to jak pewnie się domyślasz może nie spotkać się z entuzjazmem ze strony otoczenia. Tylko pytanie czy Ty całe życie musisz się poświęcać, czy nie możesz kreować swojego życia z lekkością, w zgodzie z sobą i z miłością do siebie, z poszanowaniem swoich granic.


Kiedyś wydawało mi się to w żaden sposób niemożliwe, a każdy dzień był przez to walką i zmaganiem. Pamiętam jak jeździłam kiedyś do bardzo nielubianej pracy, a wieczorami usypiając dzieci, jak tylko zasnęły leżałam przy nocnej lampce i z wypiekami na twarzy czytałam rozwojowe książki, by następnego dnia znowu wejść w kierat „nie mojego” życia czekając na wieczorne chwile dla swojej duszy. Tak minęło 48 lat mojego życia na czekaniu na ten dobry moment aby odważyć się i pójść za głosem swojego serca, swoim powołaniem. Musiało się wydarzyć wiele trudnych momentów, szczególnie zdrowotnych. Ale to w kryzysie często tkwi zalążek naszego sukcesu, to kryzys daje nam kopniaka do prawdziwego życia w zgodzie z sobą. A Ty jak długo czekasz? A może już idziesz ścieżką swojej duszy?


Gratuluję i kibicuję Ci z całego serca. Więc bój się, ale rób. Pójść ścieżką swojego serca nie jest łatwo ale na pewno jest warto.

Inni czytali również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *