List #2 – PRZESTAŃ WALCZYĆ Z RAKIEM

Dokładnie tak! Nie przewidziało Ci się, nie musisz przecierać oczu ze zdumienia.
Traktujemy raka jako śmiertelnego wroga, lecz tak naprawdę powinniśmy podziękować naszemu ciału za to biologiczne rozwiązanie naszego problemu, za przedłużenie nam życia poprzez odgrodzenie komórek rakowych w postaci guza, które powstały ponieważ nasz układ immunologiczny nie działał prawidłowo. Gdy psychicznie, emocjonalnie lub fizycznie nie radzimy sobie z problemem nasze ciało próbuje nam pomóc na wszelkie możliwe sposoby i funkcjonować jak najlepiej, czasami to właśnie powstanie nowotworu jest najlepszym rozwiązaniem dla organizmu.


Ale rak to nie jest jedynie temat guza, lecz to jest historia Twojego ciała i Twojej duszy, która poprzez ten sygnał chce Cię obudzić do lepszego życia, to historia Twoich emocji, uczuć, wewnętrznych konfliktów, nagromadzonego stresu, trudnych sytuacji, a może po prostu braku odpowiedniego zadbania o swoje ciało, które mogły zapoczątkować taki bieg zdarzeń. Jeżeli twój organizm nie może sobie z czymś poradzić na poziomie emocji i umysłu to ciało znajduje najlepsze biologiczne rozwiązanie.


Pytanie zatem z czym chcesz walczyć? Co chcesz zniszczyć? Rak to jest w gruncie rzeczy też jakaś część Ciebie, to Twoje zmutowane ale ciągle Twoje komórki, to Twoje ciało. Chcesz wyrzucić tego, jak to często się określa, „gada”, „dziada”, „pasożyta” z Twojego organizmu jak najszybciej, ale ten gad pasożyt dziad, czy jakkolwiek go nazywasz, to w gruncie rzeczy też Ty, Twoje komórki, Twoja zapisana w chorobie historia.


Zakładasz, że to nierówna walka i w tej walce jeden z was, czyli Ty albo rak wyjdzie pokonany. Pomyśl, co czujesz kiedy mówisz ”muszę go zniszczyć” „muszę z nim walczyć, bo albo ja albo on wygra”, „mogę przegrać tą walkę”, „to jest okropny gad i pasożyt”. Jak się wtedy czujesz? czy Twoje ciało, stając do konfrontacji, nie wyrzuca ogromnych ilości hormonów stresu, jak kortyzol czy adrenalina. A co jeżeli tą walkę musisz toczyć codziennie przez wiele miesięcy operacjami, wlewami, naświetleniami. Ty walczysz, wybijasz, tropisz „pasożyta”, ale Twoje ciało jest przez to w ciągłym w napięciu. Każdy przewlekły stres osłabia system immunologiczny, a ten system właśnie jest Ci potrzebny do długofalowego uzdrowienia, Twoje komórki odpornościowe każdego dnia usuwają na bieżąco zmutowane komórki, a Ty będąc w stanie ciągłej gotowości do walki, w permanentnym stresie, osłabiasz ten system i jesteś w błędnym kole. Odwracanie głowy od źródłowej przyczyny nowotworu i skupienie się jedynie na strategii leczenia polegającej na jak najszybszym usunięciu, wypaleniu i zniszczeniu guza i komórek nowotworowych, może być odwróceniem od prawdziwego wewnętrznego uzdrowienia.


Ważna jest zmiana perspektywy. Skoro Twoje ciało pozwoliło na stworzenie takiej części Ciebie, to pytanie co możesz zrobić aby odwrócić ten proces, jaką informację Ci niesie ten guz, ta nieprawidłowość w Twoim ciele, czego chce Cię nauczyć, A może powinieneś na początek zaakceptować i ukochać tego raka, tą część Ciebie, podziękować za jego lekcję dla Ciebie i pozwolić mu odejść. Brzmi niesamowicie, lecz jest realne.

W książce Kelly Turner „Radical Remission” (polski tytuł „Czy można wygrać z rakiem?”) wspomniana jest historia Japończyka Shina Terayama, który wysłany do domu w celu opieki paliatywnej (rak nerki z przerzutami) opisuje swoją „technikę” leczenia, która pozwoliła mu powrócić do całkowitego zdrowia. Kiedy Shin uświadomił sobie, że to on wywołał swojego raka ciągłą pracą i brakiem snu, pomyślał, że to jest „jego dziecko” i ukochiwał go. Zauważył, że kiedy mówił do raka czule i obdarzał go miłością ból się zmniejszał. Kelly Turner cytuje jego słowa, które mówił do siebie w czasie choroby „Dziękuję ci za znak, że cierpisz. Kocham Cię moje dziecko. Dotykałem tu [wskazuje na nerkę] i mówiłem do raka „kocham cię, kocham cię, kocham cię.” A wtedy ból ustępował. Od rana do nocy obdarzałem go miłością (…) To była bezwarunkowa miłość. Mówiłem mu: „Bardzo ci dziękuję, że tu jesteś”.


Możesz mieć obawy, że jeśli będziesz kochać to „swoje dziecko” to ono będzie wzrastać, ale tak nie jest, ponieważ prawdziwa, bezwarunkowa miłość zawsze uzdrawia, Twoje chore komórki, będąc częścią Twojego organizmu również będą rezonować z Twoją wibracją miłości, co przyspieszy Twoje uzdrowienie. Paradoksem jest to, że często to czemu się opieramy, czego się boimy wzrasta i pojawia się w naszym życiu.

I wiedz, że podejście z tej nowej perspektywy wcale nie wyklucza operacji czy dalszego standardowego leczenia, lecz robisz to z innej perspektywy – perspektywy miłości. Mówisz dziękuję Ci raku za tą lekcję, jestem wdzięczny, że dałeś mi ostrzeżenie, że muszę coś zmienić i zmieniam to, bo siebie kocham, a ponieważ nagromadziło się Ciebie już dużo pożegnam się z Tobą za pomocą skalpela w ręku chirurga. Dziękuję Ci za Twoje przesłanie do mnie, nie jesteś mi już potrzebny, ta część mnie została uzdrowiona.


Ukochaj siebie w całości, łącznie z tymi niedomagającymi częściami Twojego ciała i bądź wdzięczny, rak to Twój sprzymierzeniec, przewodnik do uzdrowienia. A jeżeli czujesz, że trudno zaakceptować Ci chorobę, wypierasz ją, żyjesz w lęku i obawie przed nią zapraszam Cię na sesje coachingowe ze mną.

Inni czytali również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *